Development z Zapomnianej Strony

..:: Paweł Hofman .NET Portal ::..

Unity3D ponownie zaskakuje, tym razem w związku z pokazaniem na GDC swojego nowego silnika do tworzenia gier w wersji v3.5.

Do 8-ego kwietnia 2012 wciąż jeszcze można za darmo pobierać moduły exportu gier i programów stworzonych w oparciu o ich silnik na platformy iOS oraz Android. Wreszcie można poeksperymentować i na tych platformach, zanim zdecydujemy się na zakup!

Jest to nie lada gratka, zważywszy na cenę ich produktów w wersji “Pro”.

Więcej o tym tutaj. Licencje tutaj.



Gdy w końcu przyjdzie pora, że podczas zabawy z QNX i SDK dla BlackBerry Playbook zostaniemy sam sam z plikiem .bar (lub nie daj Boże!) dostaniemy go od zaprzyjaźnionego dewelopera, to istnieje bardzo prosty sposób, aby ten plik umieścić na urządzeniu. Wystarczy wykonać polecenie:

blackberry-deploy -installApp -device <IP urządzenia> -package <ścieżka do pliku BAR> -password <hasło urządzenia>

A co najlepsze, wszystko to możemy zrobić bez fizycznego podłączania urządzenia do komputera, jeśli poprawnie skonfigurowaliśmy swoje konto dewelopera i mamy możliwość wgrywania zdalnie po WiFi.


Kolejna wersja już jest – najnowsza biblioteka CodeTitans v1.7!

Zmiany, zmiany, zmiany:

  • dodano wsparcie dla Silverlight 4.0+
  • dodano wsparcie dla modyfikowalnego JSONa, czyli odtąd można tworzyć całe drzewo JSON w locie i serializować do tekstu poprzez pojedyncze wywołanie ToString() (poprzez interfejs IJSonMutableObject)
  • dodano opcję klonowania istniejącego drzewa JSON jako modyfikowalne (IJSonMutableObject)
  • usprawniono możliwości filtrowania logów debugowych

Zachęcam do pobrania tutaj.



Nie wiem czemu, ale wydawało mi się, że czasy, gdy firmy telekomunikacyjne traktują klienta jak szmatę odeszły w niepamięć. Oj, jak bardzo się pomyliłem i jak dobitnie wykazała się firma Netia S.A., aby mi to uświadomić.

Cała historia zaczęła się w połowie sierpnia, gdy zmieniłem biuro i zamówiłem na infolinii pakiet “Internet + telefon” w swojej nowej siedzibie. Wszystko pięknie, szybko, kurier przywiózł umowę do podpisania, za 2 tygodnie przyszedł monter i “coś” zrobił, a tydzień później przyjechał ruter i nagle zdziwko.

“Brak sygnału DSL”. Hmmm…

Miało działać, a coś jest nie tak i nie działa, ale to wiem i rozumiem tylko ja. Szybki telefon na infolinię – “wszystko aktywowane i w systemie widać, że śmiga”. To zróbmy kilka prostych testów. Dzwonię z telefonu stacjonarnego do siebie. Brawo, udało się, ale numer jakiś nie ten, co w umowie. Hmmm…. dziwne. To zadzwońmy na ten mój z umowy. O! ktoś odebrał i okazało się, że mieszka 3 ulice dalej, i twierdzi, że nagle telefon, z którego zrezygnował kilka miesięcy wcześniej “reaktywował się”!

Dzwonię ponownie na infolinię, i informuję ich, że aktywowali MÓJ Internet i MÓJ telefon u kogoś “przypadkowego”. “Już rejestruję zgłoszenie awarii. Sprawa zostanie natychmiast załatwiona”. Gdy w ciągu kolejnych 3-ch tygodni dzwoniłem tam jeszcze 4 razy i słyszałem dokładnie to samo, czasem przeplatane tekstem, że “zaraz się z Panem skontaktuje ekipa naprawcza”, to zacząłem nabierać podejrzeń, że ktoś mnie zbywa tanimi tekstami.

Czekam, nic innego nie pozostało. Czekałem 46 dni. W tym czasie, nikt z Netii S.A. się ze mną nie skontaktował, nikt nie napisał maila, a sprawa nadal została nierozwiązana. W ciągu tych dni Netia nie zrobiła dosłownie nic. Cóż… może dlatego, że była zajęta przejmowaniem kolejnej firmy, ale tego nie jestem pewien. Może wszyscy byli na urlopie. Może takie zachowanie to ich najnowsza dewiza. W ten też sposób z klienta, który sam przyszedł do nich, stałem się najbardziej rozgoryczonym złośliwcem.

Po wspomnianych 46-u dniach, zgłosiłem reklamację, że nie chcę płacić rachunków za kogoś, jeśli przypadkiem miałbym dostać jakąś fakturę, i w tym samym piśmie wypowiedziałem umowę. No proszę was, ile może czekać klient biznesowy!

Teraz uwaga, bo to co się stało później, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Firma Netia S.A. ze swoim flagowym oddziałem obsługi klienta, postanowiła kontynuować swoją w pełni nie-profesjonalną postawę, odpowiadając na moją reklamację – NEGATYWNIE! Ale uwaga, zrozumieli, że Internetu i telefonu nie mam, zatem anulują rozmowy prowadzone przez osoby trzecie. Jednakże wg nich umowę wypowiedziałem za wcześnie i obciążą mnie kosztami aktywacji. Pytanie tylko jakiej – bo ja w umowie mam konkretną lokalizację, a tam jak nic nie było, tak dalej nic nie ma! A za wcześnie, bo niby powinienem odczekać 70dni! Na dobicie, konsultant rozpatrujący reklamację stwierdził, że nie mam prawa odwołania ani odpowiedzi i jego decyzja jest ostateczna.

Jak we dwa dni później pozbierałem szczękę z ziemi, to tylko zostało mi stwierdzić kilka faktów i odesłać je ponownie na piśmie na skrytkę pocztową Netii w Katowicach. (Tak są pewne biura lokalne, które sprzedają te usługi, ale to już jest Internetia i nie bardzo chcą obsługiwać klientów, którzy podpisali umowy przez infolinie. Także przestroga – wszystkie reklamacje wysyłajcie zawsze na piśmie!).

A to, co stwierdziłem to:

  • w umowie mam konkretny lokal, gdzie aktywacja powinna mieć miejsce
  • umowa definiuje 40 dni od daty podpisania, jako ostateczny termin wykonania przez Netię S.A. aktywacji
  • brak możliwości odpowiedzi na odpowiedź łamie postanowienia regulaminu, na który wielokrotnie powoływał się konsultant
  • to umowa jest obowiązująca, a regulamin; regulamin reguluje to, co nie jest powiedziane w umowie
  • to po prostu najzwyklejsza próba wyłudzenia pieniędzy za niewykonaną usługę
  • podoba mi się to myślenie, że “jesteśmy dużą firmą – PŁAĆ, bo w sądzie z nami nie wygrasz”

Na koniec – cóż, minęło 65dni. Internetu dalej nie mam, do wyboru mam jeszcze TP S.A., bo nikt inny nie obsługuje centrum miasta. Dobrze, że to Wrocław, duże miasto, dobrze, że 21. wiek i premier Pawlak mówi o informatyzacji kraju. Ha! Oby tak dalej!



Jeśli zajmujesz się na poważnie pisaniem aplikacji na Windows Phone i często korzystasz z emulatora, to jest jedna opcja, która może ci pomóc w debugowaniu. Otóż emulator wyświetla logi na konsoli! Tak, korzysta ze standardowej konsoli w Windows. Domyślnie jest ona niestety ukryta. Brakuje menu, aby ją pokazać, zatem pozostaje tylko ustawienie magicznej wartości w rejestrze:

  • na maszynie 32-bitowej:

[HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Microsoft\XDE]
"EnableConsole"=dword:00000001

  • na maszynie 64-bitowej:

[HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Wow6432Node\Microsoft\XDE]
"EnableConsole"=dword:00000001

Miłego podglądania!



Kolejny dzień przynosi kolejne niespodzianki. Oto jedna z nich – najnowsza oficjalna wersja moich bibliotek CodeTitans Libs v1.6, służących do przetwarzania JSONa, Bayeux i obsługi innych funkcjonalności przeniesionych z iPhona do świata Windows Phone 7.

Najważniejsze nowości w tej wersji to:

  • dodano wsparcie dla przesyłania binarnych danych poprzez IHttpDataSource
  • dodano obsługę kodowania danych przychodzących w klasie HttpDataSource
  • poprawiono anulowanie zapytań zadanych poprzez HttpDataSource
  • uproszczono użycie niektórych funkcjonalności w IJSonWriter
  • i przede wszystkim łaty do istniejącego kodu.

Zapraszam do pobierania tutaj.



maj
30

Obfuscator dla .NET

by Paweł | Tags:

Jakby tu zabezpieczyć swoje programy .NET-owe?

Szukałem, szukałem i znalazłem – darmowy obfuscator Eazfuscator.NET. Mnogość funkcji oraz wsparcie dla wszystkich współczesnych wersji platformy Microsoft .NET stawia go moim zdaniem na równi z płatnymi wersjami wielu innych firm znanych na rynku. Jedyne, czego życzyłbym sobie jeszcze w tym zestawie, to wsparcie dla Mono (chociaż samej manipulacji metadanymi), ale i tak duże wrażenie robi zaangażowanie autora w ten projekt przez tyle lat!

Życzę dalszej i równie dużej motywacji.



Dziś ukazała się długo oczekiwana nowa wersja moich bibliotek CodeTitans Libs v1.5. Zawiera ona szereg poprawek oraz nowych funkcjonalności.

Niewtajemniczonym, podpowiem, że służą one do: obsługi odczytu i zapisu w formacie JSON, wymiany danych z użyciem protokołu Bayeux oraz zawierają inne funkcjonalności potrzebne przy przenoszeniu programów z iPhone’a do Windows Phone 7.

Zapraszam do pobierania tutaj.



Kolejną ciekawostką, którą chciałbym omówić są zdalne repozytoria i dostęp do nich. O ile są to repozytoria tego samego typu (czyli np. Subversion połączone z Subversion – jako externals, czy Git pracujący z Gitem – jako submodules), to nie ma to większego znaczenia i obsługa jest bezproblemowa.

Ciekawsze są oczywiście krzyżówki. Jeśli przyjrzymy się bliżej pracy w Git, który musi korzystać z zewnętrznego repozytorium Subversion, to już wcale nie musi wyglądać prosto. Weźmy choćby mój projekt CodeTitans Libraries (wspomagający użycie protokołu Bayeux, standardu wymiany danych tekstowych JSON, InversionOfControl oraz udostępniający niektórych funkcjonalności znanych programistom iOS SDK w .NET-cie). Codeplex.com udostępnia go jako Subversion.

Przyjmijmy, że repozytorium Git, ma bardzo prostą strukturę złożoną z branchy master oraz develop. Pierwszy służy to przechowywania referencji stabilnych wersji kodu oraz ich etykietowania. Drugiego używamy do rozwijania i pracy nad aktualnym kodem.

Cel: gdzieś w katalogu Externals/CodeTitans chcielibyśmy mieć kod z też projektu.

W tym celu przede wszystkich będziemy potrzebowali dodatkowego brancha. Nazwijmy go codetitans_develop. Wybiegając do przodu - Git tak naprawdę skopiuje pełny kod źródłowy zewnętrznego projektu i sam będzie go wersjonował. Niestety minus jest taki, iż będzie on ten kod próbował umieścić w głównym folderze swojego własnego repozytorium, generując niezły chaos, przy złączeniu obu projektów (tego pierwotnie trzymanego w Gicie oraz nowego). Praca na dodatkowym branchu pozwoli nam zatem na wprowadzanie lokalnych zmian, np.:

  • przeniesienia plików do wspomnianego folderu Externals/CodeTitans
  • dokonywania innych drobnych modyfikacji (np. gdy chcemy bezpośrednio dodać pliki do solution, bez referencjonowania projektów biblioteki CodeTitans Libraries, to może widoczność zmienić z ‘public’ na ‘internal’)

A zatem, po kolei:

  1. Dodanie nowego brancha:

    git checkout –b codetitans_develop
  2. Dodanie referencji do zewnętrznego repozytorium SVN:

    git svn init https://codetitans.svn.codeplex.com/svn -R codetitans --prefix Externals/CodeTitans/ --ignore-paths="^[^/]+/(?:branches|tags|bin)"

    - lokalizacja – codeplex.com
    - nazwa lokalna – codetitans
    - ponieważ repozytorium to ma standardową strukturę, a nas interesuje jedynie ‘trunk’ – ignorujemy pozostałe foldery
  3. Pobieramy historię zmian z repozytorium SVN:

    git svn fetch codetitans

    (za pierwszym razem pobrane zostanie pełna historia, co może trochę trwać; dla oszczędzenia czasu plecam dodanie opcji “-r <rev>” z numerem ostatniej rewizji, która jest dla nas istotna; później już oczywiście tylko ostatnie zmiany będą synchronizowane)
  4. Poprzednie polecenie, de facto, pobiera pliki, ale nie są one jeszcze nigdzie widoczne. Aby stały się widoczne, musimy połączyć je (operacją merge) z aktualnym branchem (tym utworzonym i ustawionym jako aktualny w kroku 1.).
    Pytanie pozostaje, co mamy teraz łączyć.

    Lista wszystkich branchy (git branch –a) ujawnia, że zostało dodane wskazanie zewnętrzne na kod SVN. Wygląda ono mniej więcej tak:

    remotes/Externals/CodeTitans/git-svn

    I łączymy kod:

    git merge –squash remotes/Externals/CodeTitans/git-svn

    Uwaga! W przyszłości to właśnie tutaj, podczas operacji merge będzie występowało najwięcej konfliktów. Tutaj też ładnie je rozwiążemy, a osobny branch gwarantuje nam, że nie mieszamy kodu (i zmian w nim) projektu zewnętrznego z naszym produkcyjnym.
  5. Wprowadzamy wszystkie niezbędne poprawki (przenosimy, zmieniamy treść plików…). Oczywiście operacje te kończymy pojedynczym:

    git commit –a –m “<komunikat>
  6. Wracamy z powrotem na nasz główny branch:

    git checkout develop
  7. I dodajemy do niego wypielęgnowany kod zewnętrznego projektu, który idealnie pasuje do naszej struktury:

    git merge --no-ff codetitans_develop

    - --no-ff – bardzo ważna opcja dla późniejszej graficznej wizualizacji repozytorium i zmian na nim; otóż wszystkie zmiany z brancha codetitans_develop nie zostaną wessane do brancha aktywnego w tym momencie brancha develop

    Tutaj już nie powinny wystąpić żadne konflikty, bo kod jest jednak rozdzielny, a wszystkie zmiany odnośnie zewnętrznej biblioteki prowadzone były na branchu “codetitans_develop”.
  8. Aktualizacja:

    Kiedy nasz projekt Subversion ulegnie zmianie, musimy je mozolnie dodać na repozytorium Git. Niestety, aby wszystko pięknie działało, należy wykonać wszystkie kroki od 3-ego włącznie.

Salute!



Tyle co ukazał się upragniony przez wielu Visual Studio 2010 ServicePack 1, a już okazuję się, iż kolejność instalowania dodatków do Visual Studio ma swoje zależności.

To o czym chciałem przede wszystkim powiedzieć, to wymóg instalacji Visual Studio SDK przed zainstalowaniem SP1. Inaczej nie będzie to możliwe i instalacja się nie powiedzie z dziwnie (jak zwykle?) nic nie mówiącym komunikatem o błędzie.

Error Type: Microsoft.VisualStudio.Sdk.Setup.MissingPrerequisiteException
Error Message: You must have Microsoft Visual Studio 2010 installed on your computer before procedding.

 

Visual Studio 2010 SDK Error

Jak zatem wybrnąć z tej sytuacji (bo instalacja na maszynie wirtualnej zajęła jednak sporo czasu! i cofanie jej + ponawianie to trochę zbyt wiele)? Otóż sztuczka polega na tym, aby używając monitora rejestru zobaczyć, do czego próbuje odwołać się instalator SDK. W moim przypadku było to lokalizacja numer wersji Visual Studio Service Pack:

[HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Wow6432Node\Microsoft\DevDiv\VS\Servicing\10.0]
“SP” = 1

A zmieniając wartość z ‘1’ na ‘0’, oszukamy na chwilkę instalator SDK. Na koniec przywracamy ‘1’ i po sprawie.

Więcej o tym, jak znaleźć rozwiązanie samemu następnym razem - tutaj.



Autor

Paweł Hofman [CodeTitans]

ASP.NET
C/C++, C#, Objective-C
SQL

License and Disclaimer

Moje Gry i Aplikacje

Zobacz mnie na GoldenLine

Zobacz mnie na LinkedIn
Supported by Polish SQL Server User Group (PLSSUG)

Supported by WrocNet.org

Zine.net.pl

Wpisy

Projekty

Moje projekty open-source:

Sign in