Development z Zapomnianej Strony

..:: Paweł Hofman .NET Portal ::..

Co nim może być? Otóż – polskie znaki! Pokarało mnie potwornie, bo wszędzie próbuję stworzyć użytkownika o imieniu ‘Paweł’ (aż żal, że tak nazwałem systemowego).

Och, jak ciężko w dobie powszechnej cyfryzacji, o wsparcie chociażby dla kilku głupawych znaków tu i tam. Poległ mi na tym system online FedEx, gdzie lepiej z definicji nie używać żadnych nie ASCII-7 znaków, następnie konsola do GITa, nie umie poprawnie wyświetlić mojego imienia, ani znaleźć katalogu domowego,  a teraz rady sobie nie dają narzędzia do Android na Windows 7.

I tylko jedno lekarstwo przychodzi do głowy – symlink tych wszystkich głupawych odmian, do mojego folderu. W Windows 7 junction robi się tak:

C:\Users>mklink /D "PaweĹ‚" "Paweł"

Znowu możemy poczuć się prawie jak w domu!



Stało się i znów jest problem. Jednego dnia zamykamy sprawny komputer, drugiego okazuje się, że zamiast włączać się jak zawsze (powiedzmy, że bez większych problemów) nasz Windows 7 ciągle się restartuje, uruchamia tryb odzyskiwania systemu lub testuje pamięć. Objawy o tyle dziwne, że wzięły się znikąd (tzw. efekt skraplania się z powietrza), a Windows wygląda, jakby chciał działać, a jednak nie mógł. Widać bowiem i animowane logo ‘okienek’ i pasek postępu, a nagle wyskakuje dialog odzyskiwania systemu i poszukiwania zaistniałego problemu.

Poczekawszy, aż proces odzyskiwania się zakończy (co u mnie niekiedy trwało i 10 minut), z logów dowiedziałem się, że wszystko jest OK, że przeprowadzono 1000 razy próbę ratunku i że mogę wysłać wieści do Redmont. Dopiero na samym końcu widniał napis w stylu:

Plik sterownika “C:\WINDOWS\system32\drivers\sptd.sys” jest uszkodzony.

Jakiekolwiek próby automatycznego odtworzenia tego pliku się nie udawały. Windows też nie próbował pominąć tego sterownika przy starcie i po prostu uruchamiać się dalej, tkwiąc w martwym punkcie po kolejnym restarcie. Wykonane testy pamięci nie zwróciły żadnego błędu. Wyjście awaryjne w postaci cofnięcia się do jednego z Punktów Odtwarzania Systemu, również się nie powiodło. Niby komunikat przed ich wykonaniem informował, że nie można przerwać tego procesu, ale gdzieś w środku wyskakiwał błąd z magiczną wartością 0x8xxx…

Na szczęście naciśnięcie F8 przy uruchamianiu komputera na płytach Asusa wyświetla menu z listą dysków twardych. Mogłem uruchomić dzięki temu inny z moich systemów operacyjnych i próbować szukać rozwiązania. W tym samym czasie skanowanie powierzchni partycji z systemem Windows 7 nie wykazało najmniejszego problemu. Sprzęt sprawny, komputer dzień wcześniej działał, to o co chodzi? Ano o to, że sterownik sptd.sys to: SCSI Pass Through Direct, czyli jeden z wielu sterowników dostępu do danych przestał działać! Jest on używany między innymi przez Daemon-Tools do świadczenia swoich usług i potwierdzania swojej ‘fizyczności’. No ale Daemony miałem zainstalowane od miesięcy i wszystko działało…ot złośliwość losu… Zmiana nazwy pliku ISO, który był włożony do wirtualnej stacji oczywiście też nie poprawiła sytuacji i system się nadal nie uruchamiał.

Rozwiązanie:

  1. Po zakończonej próbie automatycznego odzyskiwania, wybieramy ‘zaawansowane’ opcje (widoczne jako niebieski odnośnik na dole głównego okna programu).
  2. Wpisujemy login i hasło dla administratora komputera.
  3. Uruchamiamy terminal (potocznie znany tryb MS-DOS lub konsolą), w którym nawigujemy do katalogu system32/drivers i zmieniamy nazwę pliku sptd.sys, na jakąkolwiek inną (odsyłam do pomocy poleceń: cd, cp, del).
  4. Uruchamiamy komputer ponownie i tym razem uruchomi się bez najmniejszego problemu. Wszystko będzie działać prócz wirtualnej stacji DVD.
  5. Ze strony autorów sterownika SPTD (www.duplexsecure.com) pobieramy najnowszą wersję, którą dzisiaj jest v1.69 i instalujemy.
  6. Koniec. Wszystko wraca do normy.


Nigdy nie trzymam swoich dokumentów (czytaj folderu, który traktuję jako ‘Moje dokumenty’) w domyślnej lokalizacji proponowanej przez system. Dlaczego? Ano dlatego, że chciałbym aby:

  • nie zniknęły mi te dokumenty przy przeinstalowywaniu Windows’a (niezależnie od przyczyny; a im mniej trzeba pamiętać w takiej chwili, tym lepiej)
  • kilka kont z tego samego/różnych systemów zainstalowanych na komputerze korzystało z tej samej lokalizacji, bo do tego właśnie służy ten folder
  • partycja systemowa nie jest odpowiednim miejscem na wrzucanie tam dużej ilości drobnych plików, które dość często aktualizowane, prowadzą jedynie do niepotrzebnego zwiększenia fragmentacji
  • dużo gier w końcu nauczyło się wrzucać zapisy stanów (save’y) do ‘Moich dokumentów’ i to też jest miłe jak po przeinstalowaniu potrafią się odnaleźć.

Tak czy owak, w Windows XP wystarczyło kliknąć prawym przyciskiem na przycisku ‘Moje dokumenty’ z menu ‘Start’ i we właściwościach wpisać nową lokalizację.

LibraryProperties W Windows 7 mamy niespodziankę. Ponieważ po wykonaniu powyższych kroków zamiast właściwości omawianego folderu, dostajemy właściwości biblioteki. Tutaj możemy sobie dodawać, usuwać lub układać foldery, na bazie których system później będzie twierdził, że są to wszystkie nasze dokumenty. Nam jednak ciągle nie o to chodzi. Bo pomimo wszystkich naszych manipulacji, domyślna lokalizacja tego, gdzie programy widzą ‘Moje dokumenty’ pozostaje niezmieniona.

 

 NewLocationOfDocuments

 

 

To co tak na prawdę należy zrobić, to odnaleźć lokalizację:

C:\Users\<nazwa_konta>\My Documents

i wejść w jej właściwości. ‘<nazwa_konta>’ to aktualnie zalogowany użytkownik, dla którego dokonujemy zmiany.

Tutaj na zakładce ‘Lokalizacja’ wskazujemy nowy folder i sprawa załatwiona. Wszystko zaczyna działać tak, jak chcemy.



Autor

Paweł Hofman [CodeTitans]

ASP.NET
C/C++, C#, Objective-C
SQL

License and Disclaimer

Moje Gry i Aplikacje

Zobacz mnie na GoldenLine

Zobacz mnie na LinkedIn
Supported by Polish SQL Server User Group (PLSSUG)

Supported by WrocNet.org

Zine.net.pl

Wpisy

Projekty

Moje projekty open-source:

Sign in