Development z Zapomnianej Strony

..:: Paweł Hofman .NET Portal ::..

Jakiś czas temu awarii uległ mój router Asus WL-500gP. Sam moment zejścia trwał dość długo, bo około miesiąca i objawiał się dosyć dziwnie, w różnych etapach żywotności. Aż w końcu pewnego dnia, umarł, a później cudownie ożył! Ale po kolei.

Najpierw zastałem go resetującego się raz po raz. Było to o tyle ciekawe, iż na pierwszy rzut oka wpływ na to miało uruchamianie się WiFi. Zazwyczaj to po zapaleniu tej lampki następował restart. Dla tego routera dostępna jest cała gama nieoficjalnych firmwarów, więc pierwsze co w tym momencie przychodzi do głowy, to wgrać inny. W oryginalnym zapewne był błąd, który akurat mnie dopadł (po 2-ch latach użytkowania, ale zawsze). Spróbowałem openWRT i Oleg dla Asus WL-500gX. Router pochodził jeszcze tydzień i znów zaczął zachowywać się niestabilnie.

Tym razem objawy były dużo bardziej zaskakujące. Zaraz po podłączeniu do prądu zapalały się wszystkie lampki (all lights on) od tej z zasilaniem poprzez połączenia sieciowe (mimo, że kable nie były włożone) i WiFi. Dalej nie robiło się już nic. I tutaj się trochę poddałem, bo wszystko wskazywało na jakieś uszkodzenie sprzętowe. Po rozkręceniu obudowy, napięcia jakoś wyglądały, kondensatory się ładowały, zatem to musiała być pamięć FLASH, gdzie zapisany był bootloader lub sam firmware i nic nie jest uruchamiane, bo nic się nie da odczytać. Wszystko idzie w krzaki. W takim stanie router ten przeleżał dłuższy czas, aż w forum Asusa znalazłem potencjalną przyczynę mojego problemu – uszkodzony zasilacz!

Otóż oryginalny zasilacz (POWER SUPPLY UMEC UP0181B-05PE; +5V, 2.5A = 12.5W) ma tę własność, iż psuje się dobitnie tak, że daje podczas pracy zbyt niskie parametry prądu. To co jest najciekawsze to to, iż daje on w ogóle jakieś napięcie i natężenie, ale zbyt małe, aby pozwolić routerowi na poprawne uruchomienie. Wyjściem okazała się tutaj wymiana tego elementu, co kosztuje nieco ponad 20 PLN (wliczając dostawę do domu). Oprócz napięć, ważny jest typ końcówki, który w tym wypadku ma wymiary 2.1/5.5. Wiele innych modeli dLink oraz Linksys również używa tego zasilacza, dlatego jego zakup nie jest trudny.

Wszystko wróciło do porządku (i początku)!



Zadanie na dzisiaj: instalacja programu MediaGo na komputerze z systemem Windows XP SP3 PL, a dokładniej – próba instalacji pomimo błędu:

Installing Microsoft Windows Imaging Component
One or more features could not be installed. The installation has been stopped.
Click Cancel to exit.


Installing Microsoft Windows Imaging Component

Okazuje się, że Sony Ericsson przy pisaniu tego instalatora dał plamę na całej linii. Niezależnie od tego, co byśmy robili, instalacja zakończy się błędem w najmniej oczekiwanym momencie – podczas aktualizacji komponentu Windows Imaging. Można go również bezpośrednio pobrać tutaj i spróbować aktualizować samodzielnie.

Przy własnoręcznej próbie instalacji tego komponentu dowiemy się w końcu, gdzie tkwi błąd. Otóż w systemie jest już zainstalowana nowsza wersja (dokładniej, to o jakieś dwa lata) i jej nadpisanie nie jest dopuszczalne. Aby obejść ten problem należy wykonać trzy proste kroki:

  1. założyć nowy folder i przenieść do niego następujące pliki z katalogu C:\Windows\System32:

    windowscodecs.dll
    windowscodecsext.dll
    photometadatahandler.dll
    WMPhoto.dll
  2. ponownie uruchamiamy instalator MediaGo (tym razem wszystko się powiedzie)


    Installing MediaGo
  3. przywracamy przeniesione pliki w kroku (1) na ich właściwe miejsce w C:\Windows\System32, nadpisując te, które wgrał tam instalator.

Odtąd możemy cieszyć się naszą aplikacją i kopiować zdjęcia oraz wideo na telefon.



Najlepiej jest być na bakier z wszelkimi zasadami zdroworozsądkowymi. Dlatego też postaram się w skrócie opisać, w jaki sposób zwykłemu szarakowi (czytaj: użytkownikowi bez jakichkolwiek uprawnień w domenie) pozwolić logować się na głównym kontrolerze domeny z zainstalowanym Windows Server 2008. Większość administratorów uderzyła już w tym momencie głową w biurko, zastanawiając się nad celowością takiego postępowania… toteż nikt nie będzie przeszkadzał.

Do dzieła, a zatem:

  1. Na kontrolerze domeny w narzędziu Server Manger znajdujemy gałąź Default Domain Policy (najszybciej po ścieżce: Features\Group Policy Manager\Fores: <domena>\Domains\<domena>\Default Domain Policy)
  2. Otwieramy Group Policy Management Editor poprzez wybranie Edit z menu kontekstowego.
  3. Dalej, nawigujemy do tej części, która pozwala nadawać i odbierać uprawnienia użytkownikom: Computer Configuration\Windows Settings\Security Settings\Local Policies\User Rights Assignment.
  4. Na koniec zezwalamy użytkownikowi na logowanie w trybie Terminal Services (KB278433), poprzez dodanie tam całej grupy Remote Desktop Users.
  5. Aby jeszcze wszystko szybko weszło w życie, wymuszamy odświeżenie polis w domenie: gpupdate /force.
  6. I to wszystko. Użytkownik nie musi mieć nawet uprawnień logowania lokalnego.

Dodatkowo uwaga:
- firewall musi mieć dziurę na przychodzące połączenia od usługi “Remote Desktop
- sama usługa natomiast musi być włączona :)
- użytkownik, któremu pozwalamy na logowanie musi należeć do grupy “Remote Dektop Users”, ale to już chyba zbyt oczywiste.